Valentino Haute Couture 2023
Valentino Haute Couture 2023

Let’s dance – spojrzenie na kolekcję haute couture Valentino

Przenieśmy się na chwilę do lat 80., w rytmie utworów David Bowie, do londyńskich nocnych klubów wraz z kolekcją „Le Club Couture” Pierpaolo Piccioli i odkryjmy kody Valentino z lat 80., reinterpretując je na nowo. Wiem, że mówienie o początkach brzmi oksymoronicznie – powiedział Piccioli na konferencji prasowej, przed pokazem haute couture jesień/zima 2022-23 w Rzymie – ale tak czuję. Każdy początek niesie ze sobą ideę obietnicy, a przyszłość couture to ciągły początek. Zawsze trzeba zaczynać od nowa, bez schematów czy map ustalonych z góry. Ten sam projekt można interpretować na zupełnie różne sposoby w sześć miesięcy lub sześć lat po jego stworzeniu. Tym, co robi różnicę, są ludzie, którzy go noszą, ludzkie podejście – i to jest historia, którą lubię opowiadać.

Pierpaolo Piccioli nadal opowiada tę historię, dostosowując ją do współczesnych czasów i zuchwale eksperymentując z tym, co już znamy. To jest wolność i wyzwalanie modą. Tworzenie czegoś, co wydaje się wyglądać normalnie, ale nigdy wcześniej nie zostało zrobione – w modzie niemożliwe staje się możliwe. O to właśnie w tym chodzi – powiedział projektant.

W tym artykule

Let’s dance

Inspiracją dla projektanta były zdjęcia klubów z lat 80. – od Studio 54, londyński New Romantic Blitz Club, jednonocny Club For Heroes po Taboo, którego gospodarzem był skandaliczny performer Leigh Bowery. Wszystkie sceny łączyła ewolucja w wyrażaniu płci i przełamywaniu barier, których cechą wspólną była moda.

Różnica polegała na tym, że wtedy odbywało się to za zamkniętymi drzwiami. Teraz to jest codziennością. To dzisiejsza droga do wolności. Myślenie o inkluzywności jak o przyjmowaniu ludzi za to, kim są i kim chcą być. Jest to zaproszenie do wolności bycia tym, kim chcesz być, zmieszane z kodami pana Valentino z lat 80. [Piccioli]. I rzeczywiście kolekcja balansuje między latami 80. a nawiązaniami do współczesnych czasów i odkrywaniu własnej tożsamości.

W hołdzie dla Valentino Garavani

55-letni projektant trafnie zinterpretował ducha epoki, kiedy wszystko wydawało się możliwe w sztuce, muzyce, modzie i ekscytująco nowe. Idąc tą drogą do czasów współczesnych nie mogło też zabraknąć odsłaniania ciała. Myślę, że nowe pokolenie ma znacznie większą pewność siebie i jest znacznie bardziej świadome ciała – zauważył projektant. Ale poza tym cała kolekcja to hołd dla klasycznej drapowanej mody couture Valentino Garavani z lat 80. – gigantyczne falbany, duże kokardy umieszczone na biodrach, delikatne pióra, które rzucały się w oczy niemal na każdym kroku.

W pokazie było 18 projektów męskich w kilku odważnych, nawet jak na dzisiejsze czasy, stylizacjach. Chciałem wyrazić ideę, że moda może być demokratyczna. Nie chodzi o liczbę falban na sukience, ale o stworzenie manifestu wolności artystycznej – podsumował Piccioli.

Dołącz do nas